niedziela, 11 sierpnia 2013

 Poszłam pracować na zastępstwo podczas urlopów. Pracuję w sklepie mięsnym. Teraz tak, wydam oświadczenie:

                                 Oświadczam

  Pracuję w sklepie i uwierzcie mi ludzie, nie jestem zwyrodniałym przestępcą czyhającym na Wasze życie. Nie jest moim celem trucie i oszukiwanie społeczeństwa. Nie jestem też spowiednikiem, psychologiem, workiem treningowym i buforem. Naprawdę nie interesuje mnie Wasze dziecko, kot, pies itd. Nie interesują mnie Wasze choroby, sytuacja materialna, dla kogo co kupujecie itd. Nie mam zamiaru się z Wami zaprzyjaźniać. Nie jestem tępą idiotką i nieukiem. Mam swoje życie i nie zamierzam się Wam z niego spowiadać. Nie będę zgadywać, co Wam może smakować i ile tego potrzebujecie. Parę plasterków... nie mam pojęcia ile to według Was jest. Ze dwie , trzy kiełbasy... cholera jasna, to dwie, czy trzy?  Też mam czasami zły humor, a mimo wszystko jestem dla Was miła. Myjcie się, nie podawajcie mi drobnych na dłoni, a jeśli już musicie to... myjcie się proszę. Jestem dla Was bardzo łagodna w tym oświadczeniu, bo pracuję w tym sklepie tylko przez chwilę i serio mam Was w nosie. Aha, jeszcze jedno. Im jesteście milsi, tym świeższy towar dostajecie ;) 
P.S. Nie wezmę Waszego niegrzecznego dziecka.

czwartek, 18 lipca 2013

Dysleksja i co dalej ?

    Młody ma dysleksję. W sumie nic nowego, cały czas tak uważałam, a teraz po prostu mam to na piśmie. No właśnie. Dostałam opinię i tak sobie myślę. Część mi zazdrości, no bo przecież wg nich, już nie muszę się z dzieckiem uczyć, bo ma papierek. Usłyszałam nawet pytanie, jak sobie to załatwiłam, u kogo byłam i czy aby na pewno nie byłam z synem prywatnie. Wszystkim się wydaje, łącznie z paniami z poradni, że mam załatwioną sprawę, no bo mam "papierek". A otóż nie. Może ktoś się zdziwi, czego jeszcze ta durna baba chce. A ta durna baba chce i zawsze chciała, żeby ktoś jej powiedział co robi źle i jak ma się uczyć z tym dziecięciem. A tak się czuję, jakby mi ktoś powiedział, masz tę opinię i spi...j. Przestań wreszcie się czepiać i przyłazić prawie co roku. Dlaczego, skoro stwierdzono u mojego dziecka poza intelektualne, specyficzne problemy w nauce, nie dostałam wraz z opinią materiałów na temat dysleksji i jak sobie z tym radzić ? Nauczyciele dostali chociaż wskazówki, a ja? Przecież nauczyciel i tak powinien to wiedzieć, ja nie muszę. No ale dobra, niech im będzie, sama się nauczę, poczytam, może zapiszę się na jakiś kurs... Aha, zapomnij. Kursy są ale tylko dla nauczycieli. O dysleksji jest masę gadania ale to zazwyczaj objawy, ryzyko, typy dysleksji, a konkretów nie ma. Jeszcze posiedzę, może znajdę jakąś społeczność rodziców. Trudno, skoro muszę sobie dalej sama radzić, to będę ale jestem zła i rozgoryczona.

czwartek, 11 lipca 2013

Segregacja jest cool ale nie u nas

 Co za sadysta zrobił takie małe otworki w tych pojemnikach na posegregowane śmieci. Dobrze mój synuś starszy mówi, nie można było tych dużych kontenerów podzielić na 3 części? Stałam kurczę dzisiaj w strugach deszczu i wyciągałam z 60 l worka po 1 sztuce zgniecionych butelek plastikowych i wciskałam je przez ten otworek, uch, no mówię sadyzm.
  Segregować śmieci trzeba, każde dziecko to wie ale u nas jest to raczej niemożliwe. Ciekawa jestem, co ile dni będą wywozić te posegregowane śmieci, bo widzę, że ludzie segregują ale... No właśnie... Szkoda że nie zrobiłam zdjęcia dowolnego pojemnika na osiedlu albo raczej tego, co się dookoła niego dzieje. Hałdy posegregowanych śmieci leżą obok pojemników, bo albo nie ma miejsca, albo odpad się nie zmieścił przez ten malutki otworek.
  No i teraz mogę powtórzyć za kimś, nawet nie pamiętam, kto to powiedział: "miało być tak pięknie, a wyszło jak zwykle".
 Aaaaa, no i jeszcze jedno. Bardzo chciałabym wiedzieć, gdzie trafiają te nasze posegregowane śmieci.
 

wtorek, 9 lipca 2013

Segregacja

 Eheheheheheh. Wyszłam na balkon i cóż widzę? Wreszcie są, wytęsknione pojemniki do segregowania śmieci. Stoją... niebieski i żółty. Żółty jest ciekawszy, bo widać co sąsiedzi tam wrzucają. No i patrzę, suną, szurają nogami, scena jak z horroru o zombie, idą do pojemników, oglądają, dyskutują, no dziwo jakieś :) No nic, pogadali i poszli. Za chwilę słychać krzyk... Kurczę pilnują, żeby dobrze wrzucać śmieci. Jedna wrzuciła do żółtego dywan, no to druga opiernicza, że tak nie wolno. No ja nie mogę... kosmici :)

niedziela, 16 czerwca 2013

Samo życie

  Ma 10 lat, a przeżyć więcej niż niejeden dorosły. Najpierw widziała, jak ojciec bije matkę, łamie jej nos, żebra... W końcu mama nie wytrzymała, zabrała ją i jej młodszego brata i uciekła. Przystanek - Dom Samotnej Matki i ciągły strach... ojciec ich znajdzie, czy nie. Instrukcje matki, co robić, jak go zobaczy i gotowość do natychmiastowej ucieczki. W końcu pojechali do miasta, w którym mieszka babcia z dziadkiem. Nowa szkoła, fajna klasa, miła wychowawczyni ale i stres. Jest w drugiej klasie, a nie zna liter, cyfr, nie potrafi czytać, nie wie, jak ma na imię jej mama, gdzie mieszka, kiedy się urodziła... Mama pracuje, dziewczynką i jej bratem opiekuje się babcia. Chodzi na wywiadówki ale coraz częściej czas spędzają w knajpie, babcia też pije, tak jak tata. Mama w końcu pokłóciła się z babcią, babcia już nie chce się nimi zajmować. Opiekę nad bratem przejmuje dziewczynka, mama pracuje, nie może. Dalej nie zna swojego adresu, kiepsko czyta, liczy ale za to wie, jak uspokoić brata, gdy ten budzi się w nocy, a mama w pracy, jak podpalić gaz, żeby coś podgrzać lub ugotować, jakie kanapki zrobić sobie i bratu do szkoły... ot życie. A mama? Mama nie idzie na wywiadówkę, nie idzie z córką do poradni pedagogicznej, nie pomaga jej. Teraz ważą się losy dziewczynki, jest już w trzeciej klasie, czekają ją duże zmiany... Co dalej?

środa, 12 czerwca 2013

Walka trwa

Śniło mi się, ze palę. Hahahaha, szybko jakoś. Mój tato mówił, że mu po roku śniły się papierosy, a ja już mam takie sny :) Na plus sobie liczę to, że miałam wyrzuty sumienia, na minus, że paliłam łapczywie :D Za to w nagrodę kupiłam sobie cudną, zieloną bluzkę, a co :D

wtorek, 11 czerwca 2013

6 dzień bez papierosa

 Aha, to już 6 dni. Nie palę. Kupiliśmy sobie z szanownym małżonkiem tabletki pod tytułem desmoxan i kurczę działają. Na mnie działają, w ogóle nie chce mi się palić. R ma gorzej, ciągnie go do palenia. Niby mniej palił niż ja, a ma problem z rzuceniem. Był na weekend i mówił, że jakby miał fajki, to by zapalił. Może dlatego, że palił jeszcze 5 i 6 dnia, a w ulotce napisane jest wyraźnie, że 5 dnia najpóźniej trzeba odstawić papierosy. Ale to fakt, że palenie siedzi w głowie. Obydwoje mamy świetne humory, nie ma żadnego spadku nastroju, no ale do kawy, po obiedzie... brakuje fajeczki. Niestety trzeba sobie tłumaczyć, tłumaczyć, tłumaczyć i absolutnie nie kupować papierosów, bo się po nie sięgnie. Obym rzuciła na stałe, oby mnie nie ciągnęło po zakończeniu "kuracji". Najważniejsze jest to, pozwolę sobie nadmienić, że nie tyję, nie podjadam, nie mam większego apetytu i to mnie najbardziej cieszy, no i podczas zakupów widać różnicę, nie 60 zł, tylko 35 z groszami... to dużo. No nic, walka niech trwa :D