piątek, 31 stycznia 2014

Ja Zołza

I teraz nie wiem śmiać się z tego, czy oburzyć, czy strzelić fochem foreverem? Nigdy w życiu nie chciałam być zołzą. Zawsze starałam się wszystkie konflikty rozwiązywać polubownie, grzecznie, najgorszą prawdę mówiłam z uśmiechem na ustach. Raz wybuchłam, no może dwa... Ale faktem jest, ze częściej jestem miła, urocza nie, bo nigdy urocza nie byłam :D I jeden niepohamowany wybuch gniewu, zaznaczam że najzupełniej słuszny, a i tak dosyć późny, bo wcześniej co poniektórym się należało, przekreślił cały mój misternie budowany, przez lata cacany wizerunek.... Chłopy się mnie boją. Ludzie. Ja jestem miła, uprzejma, grzeczna. Nie przeklinam, nie krzyczę, nawet dzieci nie potrafię zawołać na podwórku, bo najzwyczajniej w świecie krzyk nie wydobywa się z mojego gardła. Raz się wydobył. Może trochę powarczał, zaklął siarczyście, nie słuchał argumentów, o ile takowe były... I co? I teraz mój mąż straszy mną swoich kolegów... Weszłam na wyższy level? To już?

środa, 29 stycznia 2014

Człowiek szczęśliwy, czyli wariatowi wszystko wolno.

Obejrzałam w telewizji program na polsacie "To był dzień". O pracy , o płacy, o umowach śmieciowych itd rozmawiali dwaj panowie: Korwin Mikke i Ikonowicz. Najpierw powiem co mnie wk.... Pani minister powiedziała "Sorry taki mamy klimat" i była straszna afera, a pan Korwin Mikke powiedział:
- "Ludzie pracujący w obozie w Oświęcimiu, bardzo by się ucieszyli, gdyby mogli pracować na umowach śmieciowych, a nie na umowach przez obóz sztandarowych, zapewniających gwarantowane wyżywienie, gwarantowane godziny pracy itd."
A na to pani prowadząca program:
-"Ale kto miał zagwarantowane wyżywienie?"
-"No więźniowie mieli w obozie zagwarantowane pożywienie, codziennie 3 razy im dawano wyżywienie, mieli stałe godziny pracy i pewność zatrudnienia"- powiedział co wiedział.
-"I miliony tam umarły"-oburzyła się pani.
-"Boże..."- z głupim uśmiechem skwitował pan Mikke.
Patrzyłam na to z niesmakiem i przerażeniem. Pan Korwin Mikke jest moim zdaniem wariatem w czystej postaci. Nie ma w nim za grosz realizmu. Żyje w swoim świecie, który prawdopodobnie znajduje się w innym wymiarze. Tak patrzyłam, co on wygaduje i nie wierzyłam własnym uszom i oczom. Tak oderwanego od rzeczywistości człowieka, to chyba dawno nie widziałam. Mikke i Macierewicz mogą sobie podać rączki  i za te  rączki mogą popierniczać w podskokach do jakiegoś zakładu zamkniętego w ciemnym lesie. Mikke młodym ludziom śmie wpierać, że kredyt na mieszkanie to głupota, bo oni powinni 5 -10 lat popracować i odłożyć sobie na chałupę, przy tym twierdzi, że to realne i każdy jest w stanie to zrobić. Mówi im, że skoro pracują na umowy śmieciowe za 5,36 na godzinę, to widocznie tak chcą, a nie są zmuszeni. Ludzie! Za głupie sorry - afera, a za obozy? Cisza  w eterze. Specjalnie śledziłam wiadomości. Dlatego śmiem twierdzić, że wariatowi wszystko wolno. Trzeba chyba gadać od dzisiaj trzy po trzy, to wezmą człowieka za wariata i będzie mu wszystko wybaczone. 
Amen

wtorek, 28 stycznia 2014

Co może kobieta?

Oooo, kobieta może dużo. Zwłaszcza kobieta w dzikiej furii. 
Kobieta zrobi wszystko, żeby zapewnić byt swojej rodzinie. 
Kobieta postawi na nogi Dolny Śląsk i pół Austrii, żeby tylko dzieci nie pytały, dlaczego jest pusto w lodówce. 
Kobieta Warczącą jest jak tornado, doprowadzi do płaczu, konfrontacji, konsternacji, zdziwienia, a nawet do wojny polsko-austriackiej . 
Kobieta w ciągu 2 dni załatwi to, czego mężczyźni nie załatwili w ciągu 3 miesięcy. 
Kobieta W Furii ma moc. 
Kobieta się nie da.
Kobieta ma dosyć, że faceci to mamałygi. 
Kobieta załatwi sprawę nawet przez telefon. 
Kobieta jest zdesperowana. 
Kobieta jedzie po wszystkim jak czołg, zostawia zgliszcza. 
Przez najbliższy tydzień nie zaczepiać kobiety, bo jeszcze ma siłę i nieopatrznie może zrobić krzywdę osobom postronnym. 
Kobieta nie pozwoli dłużej się okłamywać i  oszukiwać.
Kobieta zrozumiała przysłowie: "Gdzie diabeł nie może, tam babę pośle."

wtorek, 21 stycznia 2014

Winter is coming


  Bardzo współczuję pasażerom pociągów, które stały w szczerym polu, spóźniały się itd. Szkoda mi ich, że nikt im nic ciepłego nie podał, że zmarzli, byli zmęczeni, poddenerwowani, że dzieci, kobiety i starcy. No,organizacja do bani, przyznaję. Pani minister też palnęła, że "sorry, taki mamy klimat". Można się poczuć oburzonym? Można. Można ją za to ganić? Proszę bardzo. Myśleć trzeba, a zwłaszcza, jak się jest panią minister. Tak po cichu przyznaję jej rację, no mamy taki klimat, no. No co zrobić. Co roku coś.. Ja mogę sobie tak mówić, jej nie wypada. Niedobra pani minister, wstyd.     
  Ale... No właśnie. Jej wina, że tak się stało? Szczerze?
Można opuścić, temat mi uciekł.
  Pan Hoffman, nooooo. No przecież ja go "wielbię". O nim książkę można napisać. Jest tak wdzięcznym materiałem, że uch :D Uwielbiam, jego wypowiedzi. Kocham. On to tak cudnie wszystko przekręca, z takim stoickim spokojem... No cud miód. Teraz też wina Tuska, mimo że przeprosił, oczywiście tylko za słowa pani Bieńkowskiej, nie za sytuację na kolei, bo i z jakiej racji, spółki są od tego, a  to jednak za mało.  No przecież.
  I teraz weszłam na temat pana Hoffmana i pociąg mi ucieka. Dobra. odczepię się od tej szui, może dogonię. No więc tak. Pan złotousty Hoffman, moim zdaniem, jest podłą gnidą i sługusem. No może nie sługusem, bo gość wie, co czyni. Żeby nie dojść do Błaszczaka, żeby nie dojść do Błaszczaka, bo temat sobie pójdzie... Hoffman mianowicie moim skromnym zdaniem gada trzy po trzy, bo tak mu wygodnie. Ma z tego kasę i splendory, ale nie jest fanatykiem, o nie. On wie, co jest grane. On jest zwykłą , polityczną prostytutką, chociaż do Ziobry mu daleko. Ma gadane, więc nadaje. Wodolejstwo ma wrodzone i już. Jest fałszywą mendą, która i Jarusiowi nóżkę podstawi, jak przyjdzie czas. Bo właśnie Błaszczak... się nie odczepię... ale on wierzy w to co mówi. Gada też bzdury, ale dla mnie w tym jest wiarygodny ( nie mylić z tym, ze mu wierzę), bo mówi, co myśli. Żyje tym i już. Zostawiam panów w spokoju, bo im się czka.
Można dalej czytać.
   No więc nie uważam, żeby tej sytuacji, jeśli ktoś czytał to wyżej, to przypominam, że mówię o kolei, winna była pani minister. Ona tylko powinna zdyscyplinować spółki, niechby mieli w zapasie na takie sytuacje spalinówki, co im szkodzi, zawsze to pociągnie i już mniejsze spóźnienie. Niechby szefowie tych spółek informowali podróżnych, co się dzieje. Niechby zamówili chociaż ciepłą zupę, dowieźli koce, no nie wiem, niechby coś robili, a nie tylko kasę brali. A może warto przywrócić tych porządkowych, co po torach łazili i naprawiali w razie czego, niechby tam było i kilku elektryków, coby trakcję z lodu uprzątać. Nie wydaje mi się, żeby to jakieś trudne i odkrywcze było, a może warto wprowadzić w czyn. 
 A pani minister... ech. Moim zdaniem za bardzo emocjonalnie podchodzi do krytyki, miętka jest. Życzę jej, żeby wytrwała, bo fajna babka z niej.
I teraz tak. Przepraszam, za dygresję. Przepraszam, jeśli kogoś uraziłam. Jakby kto chciał donieść Hoffmanowi i Błaszczakowi, że mendy, to proszę bardzo, może nie wiedzą o tym. A zresztą napiszę tutaj oficjalnie. Komentarz o tych dwóch panach, to tylko moje zdanie. Nie namawiam, żeby ich bić, spalić, czy coś tam. W gruncie rzeczy czekam na nich przed odbiornikiem, bo dostarczają mi rozrywki. 
Dziękuję za uwagę :D

poniedziałek, 20 stycznia 2014

Świat oszalał

  Mam bojowy nastrój i nie Ulico, to nie są te dni. Trafia mnie. Oglądam wiadomości... Tu śmierć nienarodzonych bliźniąt, tam wypadek, jeszcze gdzie indziej gościu, którego powinni juz dawno zamknąć w psychiatryku, barykaduje się z rodziną i grozi, że się wysadzi. Znowu na TVN24 czytam, ze pijani rodzice opiekowali się pijanymi dziećmi... Dwumiesięczne miało 0,47 promila.
 Ja pierniczę, co się dzieje? To tak specjalnie nam pokazują?
Żebyśmy za dobrze się nie czuli, czy co? Serio nic fajnego się nie dzieje? Nikt nie zrobił nic pozytywnego, genialnego? Serio? To jakiś nowy rodzaj doświadczenia przeprowadzanego na obywatelach? Ile wytrzymają?
  Otóż ja już nie wytrzymuję. Przestańcie już. Tylko podpowiadacie złoczyńcom, co by tu jeszcze. Jeden debil wpadł na to, że może by tak alarm, że bomba... Telewizja roztrąbiła, znaleźli się naśladowcy. Było głośno, było fajnie, w TV mówili, jestem gość... Mama Madzi wykombinowała porwanie, znalazła się druga, która też wymyśliła sobie opiekunkę, która jej dziecka nie dopilnowała. Aż chce mi się krzyknąć: Komuno wróć!, przynajmniej wtedy jakieś "osiągnięcia" mieli, zmyślone nie zmyślone, liczy się, że pozytywne. Nawet te negatywne potrafili przekazać tak, że człowiek się cieszył, że mogło być gorzej, a będzie lepiej. A teraz? 24 na dobę podają wiadomości, na każdym programie to samo, a jeszcze jak czegoś nie zmieszczą, to na pasku puszczą, a co. Dokopać im jeszcze. Wstałeś już? Wyspany? Nie wiem, może coś się w pracy udało, dziecko piątkę dostało? To masz, co nam tu będziesz się szczerzył, jak jaki głupi. Polak swój honor musi mieć, prawdziwy Polak cierpi, a nie cieszy się czort wie z czego. Nie dasz rady? To masz, śniegu nie będzie, nie pojeździsz na nartach, nawet na wodnych, bo to z górki i spłynie. Hahahaha, lodowisko na narodowym? O nie ma tak dobrze. Cieszysz się? Czekaj Ty. Przyjdziemy w nocy, sól wysypiemy, nawet nie popływasz, bo za płytko. 
 Ja tak myślę, że to takie celowe działanie rządu. No nie wiem... Spadnie bezrobocie, o, albo o grosza potanieje benzyna i już się człowiek cieszy, bo cały dzień o tym gadają i żadnych tragedii nie puszczają. Chyba mają zakaz. 
  I tak się rozpisałam, że nie wiem , jak skończyć, bo tyle mam tego jeszcze... Też przytruwam, ale najzwyczajniej w świecie dzisiaj to mnie szlag już trafił na te wiadomości. Lubię wiedzieć co się dzieje na świecie, ale może by to jakoś tak wypośrodkować.? Dobrzy ludzie też istnieją, nie tylko potwory.

niedziela, 19 stycznia 2014

Czuję się zobowiązana

  Czuję się zobowiązana do wysiłku intelektualnego, gdyż coraz więcej osób do mnie zagląda. I nie wiem czy mogę mruczeć i marudzić. A chce mi się, bom załapała dół. Chwilowy, jak pewnie zawsze, ale jednak. Mogłabym go wykorzystać i napisać całkiem zgrabny, depresyjny post ;) Że mąż mi skrzydła podcina, nie chce uwierzyć, że to co chcę zrobić, może wyjść. (A może) Że lata lecą, a ja poza mężem (nabytym), dziećmi (wytworzonymi) i czterema królikami (trzem nabytym i jednym wytworzonym), nie mam nic, a nawet jeszcze mniej... Że pogoda, że program w telewizji, że życie ogólnie do bani jest. Że czasami nie wytrzymuję i szlocham spazmatycznie, bo zapomniałam, jak płakać.
 Ale po co? Komu to co dobrego do życia wniesie. Co to da, że ponarzekam. Trzeba łeb podnieść, uśmiechnąć się i walczyć dalej. Stworzono mnie istotą myślącą, czasami aż za bardzo, to do czegoś zobowiązuje.
 Są dzieciaki... Czegoś muszą się nauczyć od matki, bo tatuś już chyba ich nie potrafi nauczyć, a może i nie chce. Wolę myśleć, że to pierwsze, ale wiem swoje...
 A prawda jest tak, że to już za dużo. Że ja już nie potrafię. Że już więcej nie zniosę. Że wyć do księżyca. Polska zawiodła, życie zawiodło, "przyjaciółka" zawiodła. Jestem podła, bo ulało mi się na nią do wspólnej koleżanki, a raczej na jej męża. Więc ja też zawiodłam i mam wyrzuty sumienia, żem świnia i podlec zwyrodniały. 
  Mąż zamiast się za coś wziąć, coś zmienić, tylko fochem strzela co chwilę. Jeszcze trochę i ja go strzelę patelenką i jeden kłopot z głowy... 
 No i już, tragedii nie ma.

wtorek, 14 stycznia 2014

Mam pytanie

Słuchajcie. Czy na moim blogu wyświetlają się jakieś reklamy? Czy to tylko u mnie je widać? Niedobrze mi się robi i nie wiem czy nie skończy się to źle, jeśli jeszcze raz zobaczę ten trzęsący się brzuch. Autentycznie, nie dość, że zasłania mi to to widok, to jeszcze łapie się za brzuch i mi tu nim potrząsa przed oczami. Mało fajny widok. Jeśli nic Wam się nie wyświetla, to może ktoś wie, jak się tego pozbyć? Podejrzewam mojego małżonka, że coś ściągał z internetu razem z tym świństwem. Przeszukałam całego kompa poszukując programu, który mi to obrzydlistwo pokazuje. Nie mogę znaleźć. Nawet rejestr czyściłam. Mam przeglądarkę Firefoxa. Pomóżcie, bo nie mogę się skupić...