czwartek, 19 września 2013

Tylko spokój nas uratuje !

   Co ja takiego zrobiłam mojej mamie, że mnie tak okrutnie przeklęła? Dlaczego moje młodsze dziecię musi być tak uparte i zawzięte? Czy ja nie mam prawa do spokojnego życia? Chociaż jeden dzień? Czy to tak dużo? Przecież on sobie takich problemów narobi... Będzie miał glizduś całe życie pod górkę.  Uhhhh. Jakiegoś zawału dostanę , czy cuś. No przecież musi się podporządkować. Niby jest grzeczny, a swoje robi. Tłumaczę mu : To , że nie masz na coś ochoty, to nie znaczy, że możesz tego nie robić. To jest szkoła, podporządkować się musisz, bo będziesz miał ciężko. Nie możesz być takim indywidualistą... Jak można takie akcje robić w czwartej klasie? Se mogę pogadać. W akcie protestu z plecaka, butów i podręczników zrobił barykadę (śmieszne, bloga mojego czyta , czy co? ) na przedpokoju i dostałam oficjalny zakaz wstępu do jego pokoju. No i co mam robić, złamać łotra, czy mu pozwolić być innym?

środa, 18 września 2013

Na barykady marsz !

 Po wywiadówce. Powyjaśniałam z kim miałam wyjaśnić, poprzepraszałam kogo miałam przeprosić (za dzieci oczywiście). Luzik. Nikt pretensji nie ma. Wszystko jest ok. Młodszy grzeczny, choć na polskim faktycznie był naburmuszony, straszy gada, gada, gada. Nic nowego. Nuuuuuda.  A nie do końca. Okazało się , że starostwo znowu pozabierało godziny i dzieciom, które nie maja orzeczeń z PP, nie przysługują zajęcia wyrównawcze. Kamilowi akurat przysługują i nie powinnam się denerwować. A jednak. Zatrzęsło całym mym jestestwem, pewnie dlatego, ze sama mam dziecko z problemami. Jak można, pytam, tak zrobić? Gdzie to wyrównywanie szans? Czym się szczycą? Że przedszkole za zeta? Po pierwsze nie tak za zeta, a po drugie jakim kosztem? Nie mówię, że przedszkole nie powinno być tanie, bo powinno i każdy powinien mieć szansę i możliwość posłania dziecka do przedszkola. To się dzieciom należy, przepraszam za porównanie, jak psu buda. Ale kuźwa taka super niania będzie mi tu gadać, że tyle dają na szkoły. Gdzie? Na jakie szkoły? Cały czas słyszę, że szkoła jest przyjazna uczniom, że jest przygotowana na sześciolatki. Być może, ale te sześciolatki też kiedyś będą w czwartej klasie. I co? Zostawicie je i ich rodziców samych sobie? Też będą musieli się starać o orzeczenie? A w PP zresztą nie tak łatwo dostać taki papierek. Tam też panie mają ścisłe wytyczne, komu wolno dać, a komu nie. Kto o tym decyduje? Jakim prawem? Nic tylko wziąć pochodnię i ruszyć pod UM niech oddadzą dzieciom kasę. Najłatwiej okradać najmłodszych. Promenady będą mi robić pod kościołem, pomniki stawiać. Niech sobie kościół sam buduje i stawia pomniki ( samo stawia głupio wygląda :D ). Głośno powiedziałam, że to było tylko przesunięcie pieniędzy. Z pustego nikt nic nie da. Albo trzeba się zadłużyć, albo komuś zabrać. Ja nie wiem, czy rodziców to serio nie interesuje, że dzieci pozbawiono wyrównania szans? Nie każdy ma możliwość uczyć się z dzieckiem. Ludzie pracują i to nie zawsze do 14 czy 15. Jeszcze w zeszłym roku na wyrównawcze mogło przyjść dziecko, które np.: chorowało , nie zrozumiało czegoś z lekcji no i takie, które ogólnie ma problem z danym przedmiotem. Teraz nie może. Teraz musi mieć orzeczenie. To chore. A więc moi drodzy:

                                     Na barykady marsz!

 



poniedziałek, 16 września 2013

Kto powiedział, ze telewizja śniadaniowa ogłupia? Zaprosili dzisiaj babeczkę, która opowiadała, jak uczyć się z dzieckiem i między innymi pokazała świetny sposób na mnożenie dwucyfrowych liczb. czym prędzej to wygooglowałam, żeby nie zapomnieć i przetestować to z Kamilem. Nie mogę się doczekać, żeby młodego pomęczyć :) Tutaj pokazują, że trzycyfrowe też można, ale bajer :)
 
http://www.youtube.com/watch?v=hdcEQ4rqpHw
 
Próbować :) Proste jak budowa cepa, Kubę też pomęczę :) Sprawdziłam, to działa też na jednocyfrowych ale dużo liczenia. Nic to, Kamil ma problem z zapamiętaniem tabliczki mnożenia, niech sobie liczy tak . Mam nadzieję, że to zrozumie. Odejmowania też go inaczej uczyłam i pojmował, a nauczycielom to nie przeszkadzało, że coś tam sobie dopisywał itd.

15-7= (15+3) - (7+3)=18-10=8

Takie dopełnianie do dziesięciu drugiej cyfry ale dziecko musi pamiętać, ze jak do tej drugiej coś dodaje, to i do pierwszej musi dodać taką samą ilość. Dziecko musi umieć dodawać. Do Kamila to przemówiło, bo samo 15-7 sprawiało mu duży problem. No i musiał zapamiętać, że jak jest np 15-2, to już ma nie kombinować. Zapamiętał :)

niedziela, 15 września 2013

Człowiek się nudzi...

 A jak się nudzi, to wymyśla. Padło  mi chyba na głowę. Zaczęłam dzieciom gotować, nie na odwal się, a wręcz pracochłonne i niekiedy wymyślne posiłki. Ja, nienawidząca garów robię łobuzom zapiekanki makaronowe, ziemniaczane, a dzisiaj to już chyba do końca mnie wygło. Zrobiłam dzieciom pierwszy raz w życiu gołąbki. Zaczynam się siebie bać, bo do tego zrobiłam sos i to nie z torebki, a ze świeżych pomidorów. Dzieci mają radochę, chyba im tego brakowało. Nawet nie marudzili, że gołąbki robiłam trzy godziny.
-Pachnie jak u babci -rzekł młodszy zaglądając do piekarnika.
-U jakiej babci?- spytałam.
-No, u naszej prababci, ciekawe czy będą tak samo pyszne, jak babci.
 No i usłyszałam, że są takie same i że mam przestać kłamać, że nie umiem gotować. Chyba mam przechlapane. Jeszcze trochę i każą mi piec ciasta :D

piątek, 13 września 2013

 Właśnie dzwoniło moje młodsze dziecię. Ma coś po mamusi i to niekoniecznie to, co bym akurat chciała. Narobi sobie kłopotów, słowo daję. Powiedział, że pani od polskiego znowu go dzisiaj pytała cały czas, a on się wkurzył i nie odpowiadał na jej pytania. Matko, ja też wierzgałam ale dopiero w średniej szkole. Czuję, że owszem, będę musiała porozmawiać z panią ale to chyba ja będę się tłumaczyć. Znając moje młodsze dziecię, to da sobie radę beze mnie, pani się od niego odchromoli ale młody jej podpadnie na całej linii. Buahahahah, byle do gimnazjum dotrwać :D Ma gówniarczyk charakterek, oj ma :D Nie no, rozwalił mnie. Przestałam kompletnie się o niego martwic. Kochane dzieciątko :D Pójdę na wywiadówkę, będę się tłumaczyć z zachowania potworka, no trudno, ważne że ma silny charakter i się nie da :D Humor mi poprawił. :D Może powinnam zacząć się martwić ale jakoś nie mogę :D Czuję, że trafił swój na swojego . Hehehe, ciekawe co mnie czeka, jak młody zacznie dorastać. Starszy jakoś bardziej potrafi podporządkować się w szkole, taki dzieciuch jeszcze z niego, a młody widzę, że pokazuje różki. Jest chyba taki mało STAMPowy ;) Ja jeszcze potrafiłam przeszywać nauczycieli pogardliwym wzrokiem, ojojoj  nasłuchała się moja mama :D Nic to, wszystko przed Kubą, nauczy się ;) Będę musiała przed wywiadówką zmazać ten durny uśmieszek z twarzy :D

P.S. Widzę, że mama mnie skutecznie przeklęła, chyba jej powiem, żeby odczyniła ten urok. ;)

wtorek, 10 września 2013

To jest szkoła dla średniaków

Mam dosyć. Kazałam Kamilowi poprosić panią od matematyki, żeby wytłumaczyła mu potęgi. Dziecko ufnie poszło. I co? I dostało po dupie. Pani na niego nakrzyczała ,że to było w piątej klasie i on ma to umieć, i co to w ogóle znaczy, że on tego nie rozumie. Jutro się przejdę do tej pani. Trzeba zjeżdżać z tej Polski, dla dzieci. Mam w czterech literach ojczyznę, tak jak ojczyzna ma gdzieś moje dziecko. Ani w poradni mu nie pomogą, ani w szkole. Korepetycje ja mu daję ale nie jestem pedagogiem i nie przeskoczę pewnych rzeczy. Na studia pedagogiczne mam iść żeby pomóc swojemu dziecku? Mam chęć wrzeszczeć i kląć.na czym świat stoi. Wrrrr

poniedziałek, 9 września 2013

Zaczęła się szkoła

  Zeszły tydzień minął spokojnie. O ja optymistka. Młody zaniósł wychowawczyni opinię z PP. Pani owa była bardzo zdziwiona, że dziecię me ma dysleksję. Masakra jakaś. Ale ona cały czas starała się udowodnić, że młody się po prostu nie uczy. No i ona teraz uczy młodszego. I co? Już był pytany z czytania, jako jeden z trzech osób. Tamte dostały 2 i 2+. Kubek się wybronił, dostał 4+. I co z tego? Dzisiaj przyszedł i powiedział, ze pani od polskiego go wymęczyła. Cały czas pyta tylko jego. Powiedziałam dziecku, że może tylko jego imię zna, bo co mam powiedzieć ale czuję, że ona sprawdza,  czy moje dzieci nie są po prostu zaniedbane pod względem nauki. Być może mam schizy ale nie podoba mi się to . Nie życzę sobie, żeby na moje młodsze dziecko patrzyli przez pryzmat starszego. Osiemnastego jest wywiadówka, chyba pójdę do starszego i spróbuję panią wybadać, o co jej kaman.
  Załamkę też dzisiaj zaliczyłam. Odrabiałam lekcje ze starszym i nie byłam w stanie wytłumaczyć mu potęg. Pochlastam się chyba. Już tak prosto mu tłumaczyłam. Siedziałam i prawie płakałam. Młody też wymiękł, a tak bardzo chce się dobrze uczyć. Wyć mi się chce. Jutro pójdę do poradni dowiedzieć się o tę terapię, a później chyba do pani od matematyki, niech mu spróbuje to wytłumaczyć. Ja nie jestem pedagogiem i widocznie nie potrafię. A jeszcze jutro kartkówka z matematyki, ręce opadają eh...